Franciszek stwierdził przy tym, że: Lepiej być ateistą niż katolikiem-hipokrytą. To naprawdę skandaliczne, by mówić jedno, a robić drugie. To podwójne życie. – mówił przywódca #Minęła8 Jestem Katolikiem, Chrześcijaninem i nastawiam drugi policzek. Ale już tak opuchłem przez te nastawianie policzka, że nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Uważajcie komuniści, resortowe dzieciaki i wnuki na to co robicie. 10 Mar 2023 07:34:36 Bóg nas zaskakuje, Bóg żąda od nas wierności, Bóg jest naszą siłą - mówił papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. wieńczącej Dzień Maryjny w ramach obchodów Roku Wiary. Nie można więc określić różnic między "katolikiem" a "chrześcijaninem", bo jest to to samo. Najbliżej katolikom jest do kościołów (bo jest ich wiele) prawosławnych. Mamy wspólne Sakramenty święte. Różnimy się przede wszystkim językiem i kulturą. W liczbach bezwzględnych oznacza to spadek z 33,7 do 27,1 mln. Młodzi odchodzą od Kościoła najszybciej w historii. Pokolenie Z niemal porzuciło religię. Narodowy Spis Powszechny. W Polsce Popatrzmy na kościół prześladowany. Na chrześcijan na całym świecie. Na te ciemne miejsca: Erytrea, Korea Północna, Chiny, Nigeria i wiele innych. Przystawiając pistolet do głowy, prześladowcy nie pytają cię, czy jesteś katolikiem, czy protestantem. Pytają, czy wierzysz w Jezusa, czy On jest Twoim Panem? d4bSEr. Wyznajemy wiarę w jednego Jezusa Chrystusa, Syna Bożego — a jednak oddzielnie, nie razem. Jakie tematy musi podejmować dialog ekumeniczny? Na początku musimy zgodzić się na pewne daleko idące uproszczenie, konieczne przy próbie objęcia tak szerokiego tematu. Problem stanowi doktryna Kościołów protestanckich, do których zaliczamy między innymi kalwinizm, luteranizm, anglikanizm, Kościół ewangelicko-metodystyczny, baptystyczny i inne. Między tymi Kościołami istnieją różnice doktrynalne, zwłaszcza w kwestiach dotyczących sakramentów. My z konieczności będziemy traktować je tu jako całość Kościołów protestanckich, gdzieniegdzie tylko zaznaczając odrębność poszczególnych odłamów. Duch Święty, czyli od czego się zaczęło Jedno, z pozoru niewinne, słowo filioque legło u początków wielowiekowego konfliktu, którego do dziś nie mogą rozwiązać najtęższe teologiczne głowy. Chodzi o dodatek do nicejsko-konstantynopolitańskiego wyznania wiary, odrzucony przez Kościół na Wschodzie jako schizmatycki. Filioque dosłownie znaczy „i Syna” i użyte jest w opisie istoty Trzeciej Osoby Trójcy Świętej, Ducha, który od Ojca — i Syna — pochodzi. Kościół na Wschodzie uznał i uznaje do dziś, że jedyną zasadą i pierwszym początkiem jest Ojciec, dlatego Duch Święty pochodzi od Ojca — przez Syna. Choć przyjęcie formuły filioque nie było jedynym powodem rozłamu Kościoła w 1054 r., to uznaje się je za jedną z kluczowych przyczyn schizmy wschodniej. Filioque przyjęły Kościoły protestanckie, wyrosłe z tradycji Kościoła Zachodniego długo po schizmie wschodniej. Eucharystia, czyli co jest źródłem, a co celem Brak wspólnoty eucharystycznej jest najbardziej bolesnym rozdarciem Kościoła. Problem tkwi już w samym rozumieniu Eucharystii jako komunii, która dla katolików i prawosławnych ma być znakiem jedności, a dla protestantów — środkiem budowania jedności. Przy rozumieniu Eucharystii pojawiają się też różnice w ramach protestantyzmu. Dla luteran w Eucharystii rzeczywiście obecny jest Chrystus — zarówno w wierze, jak i obiektywnie, w chlebie i winie, ale jedynie do momentu jej spożycia. Kościoły protestanckie wyrosłe z nauki Jana Kalwina (Kościoły ewangelicko-reformowane, Kościół anglikański, Kościół metodystyczny) wierzą w realną obecność Chrystusa w Wieczerzy Świętej — ale jest to obecność w Duchu Świętym. Oznacza to, że podczas Eucharystii dusza wierzącego unosi się przez wiarę do nieba, aby połączyć się z Chrystusem, a chleb i wino są znakami Jego Ciała i Krwi. Kościoły idące za nauką Ulricha Zwingliego Komunię św. rozumieją wyłącznie symbolicznie: chleb i wino są symbolami Ciała i Krwi Chrystusa, a On sam jest obecny w takim stopniu, w jakim zawsze jest obecny dla wierzącego. W Kościele katolickim i Kościele prawosławnym wierzymy, że w Eucharystii chleb i wino stają się rzeczywiście i trwale Ciałem i Krwią Chrystusa. Podczas jednak, gdy Kościół katolicki naucza, że dzieje się to dzięki transsubstancjacji, czyli przeistoczeniu, Kościół prawosławny głosi, że nie należy wnikać w sposób owej przemiany, a jedynie przyjąć ją z wiarą jako cud. Kolejne „eucharystyczne kłopoty” to pojęcie „ofiary”, przyjmowane w katolicyzmie i prawosławiu — wspólnie wierzymy, że choć Eucharystia nie jest tożsama z ofiarą krzyża, to w swej istocie jest to jedna i tama sama ofiara; że uczestniczący w ofierze Eucharystii dostępują zbawczej mocy płynącej z ofiary krzyża. Kościoły protestanckie odrzucają takie myślenie, twierdząc, że ofiara przebłagalna złożona została tylko raz, na Golgocie, i nie można jej powtórzyć. Inne różnice między wyznaniami chrześcijańskimi dotyczą także samej formy udzielania Eucharystii: tylko w Kościele rzymskokatolickim udziela się jej zasadniczo pod jedną postacią (pod dwiema postaciami udziela się jej przy specjalnych okazjach). W prawosławiu używany jest chleb kwaszony, zamiast przaśnego, w Kościołach protestanckich zamiast wina można używać soku z winogron. Komunia, czyli spotkania niemożliwe Zarówno Kościół katolicki, jak i prawosławny oraz Kościoły starokatolickie uznają, że Eucharystia może być sprawowana w sposób ważny jedynie tam, gdzie została zachowana sukcesja apostolska — to znaczy we wspólnotach kierowanych przez następców apostołów i wyświęconych przez nich kapłanów. To sprawia, że pojawiają się kolejne miejsca rozdarcia w łonie uczniów Chrystusa i pytanie, gdzie można, a gdzie nie można przystępować do Eucharystycznego Stołu. W Kościołach protestanckich problem ten w zasadzie nie istnieje: większość z nich podpisała deklarację umożliwiającą wspólnotę komunijną, wzajemne uznanie urzędu kościelnego, interkomunię i intercelebrację. Kościół katolicki pozwala wiernym na przyjmowanie Komunii św. tylko z rąk duchownych Kościoła rzymskokatolickiego i innych, pozostających w łączności z Rzymem (grekokatolicy). W wyjątkowych okolicznościach, np. zagrożenia życia, katolikom wolno jest przyjąć sakramenty z rąk duchownych prawosławnych. Katolicy nie powinni przystępować do sakramentów w Kościołach protestanckich. Również wiernym protestanckim w Kościele katolickim Komunia św. nie jest udzielana ze względu na inne rozumienie jej istoty. Oczywiście od tej zasady możliwe są wyjątki na zasadzie tzw. gościnności eucharystycznej, kiedy Komunia św. decyzją papieża lub biskupa zostaje udzielona wiernemu protestanckiemu, wyznającemu katolicką wiarę w obecność Chrystusa w Eucharystii (taki przypadek miał miejsce, kiedy do Komunii św. na pogrzebie Jana Pawła II przystąpił br. Roger z Taizé i w tym duchu także wszyscy bracia ze Wspólnoty z Taizé przyjmują Komunię św., która pochodzi z Mszy św. sprawowanej przez katolickich kapłanów). W Kościele prawosławnym zasady te są jeszcze bardziej restrykcyjne: duchowni prawosławni nie udzielają sakramentów wiernym nieprawosławnym, zaś wiernym prawosławnym nie wolno przystępować do sakramentów w żadnym innym Kościele. To sprawia, że katolicka otwartość na prawosławie pozostaje czysto teoretyczna, musiałaby bowiem łamać zasady Kościoła prawosławnego. Najwyższym stopniem łączności eucharystycznej nie jest jednak jej wzajemne udzielanie (interkomunia), ale wspólne jej sprawowanie (intercelebracja). Dziś intercelebracja możliwa jest jedynie w ramach Kościołów protestanckich: w Kościele katolickim i prawosławnym nie ma żadnej możliwości wspólnego sprawowania jednej liturgii Eucharystii z innymi wyznaniami. Intercelebracja pozostaje więc odległym celem ekumenicznego dialogu. Kapłaństwo, czyli gdzie jest ciągłość W zrozumieniu ekumenicznych kłopotów z kapłaństwem istotne jest pojęcie sukcesji apostolskiej, czyli władzy głoszenia Ewangelii, udzielania sakramentów i rządzenia Kościołem udzielanej przez nakładanie rąk i trwającej nieprzerwanie od czasów apostolskich do dzisiaj. Sukcesja apostolska zachowana jest w Kościele rzymskokatolickim, prawosławnym i w Kościołach starokatolickich — w nich święcenia kapłańskie rozumiane są w ten sam sposób, jako sakrament. Protestanci, wyznając naukę o powszechnym kapłaństwie chrześcijan, odrzucają kapłaństwo rozumiane jako sakrament i jako pośrednictwo między ludźmi a Bogiem. Duchowni protestanccy są kaznodziejami i duszpasterzami, udzielają chrztu i Wieczerzy Pańskiej, ale nie są to zadania zastrzeżone wyłącznie dla nich. Nie ma przeszkód, by duchowni protestanccy mieli rodziny, niektóre Kościoły dopuszczają do pełnienia tej funkcji również kobiety oraz osoby czynne homoseksualnie. W prawosławiu, podobnie jak w katolicyzmie, kapłaństwo jest sakramentem. Oprócz święceń biskupich, kapłańskich i diakonatu w prawosławiu są również dwa stopnie święceń niższych: subdiakonat i lektorat. Diakonat jest posługą pomocniczą w stosunku do kapłaństwa, diakon sam nie celebruje żadnych ceremonii — pełni natomiast funkcję stałą. Teoretycznie w prawosławiu przyjmuje się, że święceń diakonatu można udzielać również kobietom, ale w praktyce się ich nie udziela. Istotna różnica między prawosławiem a katolicyzmem pojawia się w kwestii celibatu prezbiterów. Prawosławie zna żonatych księży — jednak małżeństwo musi być zawarte przed święceniami. Nie może też powtórnie ożenić się kapłan, którego żona zmarła. Celibat zachowują również obowiązkowo mnisi. Biskupi w prawosławiu wybierani są wyłącznie spośród celibatariuszy. Biskupów wybiera synod lub sobór biskupów lokalnego, autokefalicznego Kościoła, a wierni zgromadzeni podczas liturgii święceń potwierdzają ten wybór głośnymi okrzykami: Axios!, co znaczy: „Godzien”. Chrzest, czyli po kłopocie Kwestię sakramentu chrztu zaliczyć dziś można w poczet ekumenicznych sukcesów. W styczniu 2000 r. Kościół katolicki w Polsce i Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej podpisały deklarację o wzajemnym uznaniu sakramentu chrztu św. Oznacza to, że chrzest przyjęty w którymkolwiek z tych Kościołów zachowuje swoją ważność w innym i nie trzeba go powtarzać. Za ważny uznaje się więc chrzest udzielony w Kościele katolickim oraz Kościołach: ewangelicko-augsburskim, ewangelicko-metodystycznym, ewangelicko-reformowanym, polskokatolickim, Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym oraz Starokatolickim Kościele Mariawitów. Różnice, które nas dzielą, są niewielkie i dotyczą wyłącznie obrządku: w prawosławiu chrzci się dzieci nie wcześniej niż w ósmym dniu po narodzeniu przez trzykrotne zanurzenie, często razem z udzieleniem sakramentu bierzmowania. W Kościołach ewangelicznych chrzci się ludzi „w wieku świadomym” przez całkowite zanurzenie, w innych Kościołach protestanckich bywa różnie, dopuszcza się również chrzest dzieci. Papiestwo, czyli sól w oku dialogu? Większych i mniejszych różnic między katolicyzmem, prawosławiem a protestantyzmem jest równie dużo jak podobieństw. Trzeba by jeszcze oddzielnie opowiadać o spowiedzi, o kanonie i interpretacji Biblii, o kulcie Maryi, o czci oddawanej świętym. Wydaje się, że o pełną łączność z protestantami nie będzie łatwo, bardzo dzielą nas sakramenty, zwłaszcza Eucharystia i kapłaństwo. Ale co stoi na przeszkodzie dialogowi z prawosławiem, do którego jest nam tak blisko? Odpowiedź jest prosta: papież. I nie chodzi personalnie o któregoś z nich, ale o urząd, o prymat i pojęcie nieomylności, które pozostają główną kością niezgody między Kościołem katolickim a innymi wyznaniami chrześcijańskimi. Przez wiele lat wydawało się, że „kwestia papieska” pozostanie nierozwiązana. Dziś wiemy, że choć Kościół prawosławny nie przyjmuje i nie przyjmie jurysdykcyjnego pierwszeństwa biskupa Rzymu nad całym Kościołem i możliwości jego wpływania na poszczególne Kościoły lokalne, to przestaje widzieć w prymacie Piotra rodzaj imperializmu religijnego i podejmuje dyskusję na temat jego pierwszeństwa moralnego i honorowego. Zwracając uwagę na zasadę kolegialności i podkreślając, że „pierwszy biskup nie może nic zrobić bez zgody wszystkich”, przyjmuje prymat w takim rozumieniu, w jakim istniał on w Kościele do XI w., kiedy władza papieska nie stała ponad władzą soborów powszechnych. Coraz częściej pojawiają się też wypowiedzi duchownych protestanckich o możliwości uznania honorowego prymatu papieża — już w 2001 r. ewangelicki biskup Bawarii Johannes Friedrich nazwał papieża „zaakceptowanym ekumenicznie rzecznikiem chrześcijaństwa całego świata w służbie jedności”. Droga przed nami jest długa i trudna — w ekumenizmie nie chodzi przecież o to, żeby stworzyć sztuczną jedność za cenę wyrzeczenia się wyznawanej prawdy. Ale kolejne kroki czynione na tej drodze pokazują, że warto w niej nie ustawać. Cel jest odległy i kto wie, czy osiągalny na ziemi — ale nie godzi się, by uczniowie jednego Chrystusa nie umieli ze sobą rozmawiać. opr. mg/mg - Wystąpienie z Kościoła może ale nie musi wiązać się z apostazją – precyzuje ks. prof. Piotr Majer, kanonista, profesor UPJPII i konsultor Rady Prawnej KEP. W rozmowie z KAI ks. prof. Majer wyjaśnia, jakie są konsekwencje wystąpienia z Kościoła oraz co należy zrobić, by powrócić do wspólnoty. Przypomina też, że po wystąpieniu z Kościoła człowiek nie przestaje być katolikiem. Rozmowę publikujemy w związku z narastającą w Polsce w ostatnich miesiącach falą wystąpień z Kościoła. Ks. prof. Piotr Majer HENRYK PRZONDZIONO / GOSC NIEDZIELNY Maria Czerska: W ostatnim czasie nasila się w Polsce zjawisko apostazji. Czym jest apostazja z punktu widzenia prawa kanonicznego? Ks. prof. Piotr Majer: Warto wyjaśnić, że zjawisko, o którym mówimy, nie dotyczy apostazji w sensie ścisłym, choć tak bywa popularnie określane. Mamy natomiast do czynienia z formalnymi wystąpieniami z Kościoła albo mówiąc jeszcze ściślej – odstąpieniami od Kościoła. Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski z 7 października 2015 r., który określa procedurę odstąpienia od wspólnoty nosi właśnie tytuł: „W sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła”. Nie jest to dekret o apostazji. Na czym zatem polega różnica między „odstąpieniem” a „apostazją”? Odstąpienie może się wiązać z apostazją ale nie musi. Apostazja w rozumieniu prawa kanonicznego jest przestępstwem polegającym na całkowitym porzuceniu wiary chrześcijańskiej. Może się to wiązać ze wstąpieniem do jakiejś innej, niechrześcijańskiej wspólnoty religijnej lub z życiem całkowicie niereligijnym. Jak wspomniałem, deklarowana chęć wystąpienia z Kościoła może być motywowana apostazją. Może się jednak zdarzyć – i rzeczywiście się zdarza - że człowiek występujący z Kościoła nie chce całkowicie porzucać wiary chrześcijańskiej. Twierdzi, że jest wierzący, nie chce jednak pozostawać we wspólnocie, przystępować do sakramentów, uznawać zwierzchnictwa papieża i biskupów, itp. Wtedy mamy do czynienia ze schizmą. To przestępstwo, polegające na odmowie uznania zwierzchnictwa biskupa rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo; wiąże się z wypowiedzeniem posłuszeństwa i zerwaniem widzialnych więzów komunii kościelnej. Powodem odstąpienia od wspólnoty może też być herezja – czyli uporczywe zaprzeczanie jakiejś głoszonej przez Kościół prawdzie, co jednak też nie jest tożsame z całkowitym porzuceniem wiary chrześcijańskiej. Czego dotyczy dekret KEP? Gdy po raz pierwszy wchodził w życie pojawiały się głosy krytyczne: „Jak to może być, że w Kościele podajemy instrukcję popełniania przestępstwa, procedurę grzechu?”. Tymczasem nie jest to procedura popełniania przestępstwa, ale swego rodzaju instrukcja postępowania dla duszpasterza: jak ma się zachować w sytuacji, gdy przychodzą do niego osoby deklarujące chęć wystąpienia z Kościoła katolickiego. Dlatego w dekrecie czytamy że obowiązkiem duszpasterza jest przeprowadzenie rozmowy z takim człowiekiem, by rozeznać, jakie są przyczyny jego odejścia, a następnie podjęcie starań – z miłością i roztropnością, nie z agresją i niechęcią – by zachęcić go do porzucenia tego zamiaru. Ale jeśli te starania nie odniosą skutku, trzeba przyjąć jego oświadczenie woli i nadać mu dalszy bieg kanoniczno-proceduralny. Nie trzeba dodawać, że dla każdego księdza jest to smutne zadanie, bo każde odejście jest jakąś porażką – tak duszpasterza, jak i odchodzącego. Jakie są konsekwencje wystąpienia z Kościoła? Osoba składająca deklarację o wystąpieniu z Kościoła – niezależnie, czy wiąże się to ze schizmą, herezją, czy apostazją – nie przestaje być faktycznie jego członkiem. Z Kościoła nie da się wystąpić tak jak z jakiejś organizacji, gdzie składa się legitymację, dopełnia formalności i faktycznie przestaje się należeć do danej grupy. Człowiek ochrzczony, nawet jeśli złożył deklarację o wystąpieniu i nie uczestniczy w życiu Kościoła, a nawet jest do niego i do samego Pana Boga wrogo nastawiony, nie przestaje być chrześcijaninem, nie przestaje być członkiem wspólnoty ochrzczonych. Chrzest jest pewnym historycznym faktem, którego skutki trwają i nie można ich unicestwić, utracić. Jak pisze św. Paweł, nic nie może nas odłączyć od Chrystusowej miłości (por. Rz 8, 35). Dlatego osób, które odeszły od wiary ale później zdecydowały się wrócić, nie chrzci się ponownie. „Semel catholicus, semper catholicus” – kto raz został katolikiem, ten będzie nim na zawsze. Natomiast deklaracja o wystąpieniu z Kościoła – niezależnie od tego, czy wiąże się to ze schizmą, herezją czy apostazją – pociąga za sobą tę samą karę: ekskomuniki, czyli wyłączenia z uczestnictwa w życiu Kościoła. Na czym polega ta kara? Kara ekskomuniki polega na niemożności sprawowania i przyjmowania sakramentów świętych oraz sakramentaliów. Ekskomunikowany nie może przystąpić do sakramentu pokuty, otrzymać rozgrzeszenia, przystąpić do Komunii Świętej. Nie może też przewodniczyć obrzędom kultu. Dekret KEP wylicza szczegółowo te ograniczenia. To także zakaz pełnienia funkcji chrzestnego, świadka bierzmowania, czy świadka sakramentu małżeństwa, niemożność pełnienia urzędów i posług w Kościele, należenia do publicznych ruchów i organizacji kościelnych, wreszcie – pozbawienie pogrzebu kościelnego. Wiele osób występujących z Kościoła życzy sobie, by ich dane zostały wykreślone z ksiąg parafialnych. Był taki czas, kiedy sprawy wystąpień z Kościoła opierały się o sądy administracyjne, ponieważ niektórzy powoływali się na ustawę o ochronie danych osobowych (wtedy jeszcze nie funkcjonowało RODO ) i chcąc wystąpić z Kościoła wysyłali pisma czy maile do parafii chrztu z życzeniem, by dokonano tam wykreślenia ich danych z księgi ochrzczonych. Prawo kanoniczne w inny sposób reguluje tę sprawę, co wiąże się ze wspomnianym przez mnie faktem nieusuwalności chrztu, w związku z czym proboszczowie odmawiali wykreślania tych danych. Osoby, które chciały wystąpić z Kościoła odwoływały się do sądów administracyjnych, te zaś wydawały zróżnicowane wyroki. Po jakimś czasie, dopiero po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 9 lutego 2016 r. ukształtowała się jedna linia orzecznicza, według której należy postępować zgodnie z przepisami prawa kościelnego. Nie ma żadnej sprzeczności między postanowieniami RODO a procedurą, która została uregulowana przez KEP w 2015 r. i jeśli ktoś pragnie złożyć oświadczenie woli o wystąpieniu z Kościoła, powinien to uczynić zgodnie z przyjętymi przez Kościół przepisami. W przypadku wystąpienia nie wykreśla się danej osoby z księgi ochrzczonych lecz przy informacji o chrzcie umieszcza się stosowną adnotację, która musi być odtąd również umieszczana na świadectwie chrztu. Nie wystawia się też żadnego zaświadczenia o wystąpieniu z Kościoła. Można natomiast otrzymać świadectwo chrztu ze wspomnianą adnotacją. Dekret mówi nie tylko o wystąpieniach ale również powrotach. Jak można wrócić do wspólnoty? Powrót osoby, która wystąpiła z Kościoła, polega na zdjęciu kary ekskomuniki. Jest to możliwe, gdy człowiek dotknięty tą karą „odstępuje od uporu” – to sformułowanie z Kodeksu Prawa Kanonicznego – w sprawie, która stała się przyczyną jej nałożenia. Ekskomunika należy do tzw. kar poprawczych. Innymi słowy, nie chodzi o to, by człowiek był nią dotknięty do końca życia, ale by zmienił swoje postępowanie. Jeśli ktoś, kto wystąpił, przeżywa nawrócenie, chce pojednać się z Kościołem i praktykować swoją wiarę we wspólnocie, powinien zgłosić się do proboszcza, przedstawić swoje dane, okoliczności i motywy wystąpienia z Kościoła oraz pragnienie powrotu. Oczywiście nie może to mieć charakteru tylko urzędowego; ważne jest, by było to realne nawrócenie i chęć naprawy tego, co wcześniejszą decyzją zostało zniszczone. Proboszcz zasadniczo nie ma władzy zwolnienia z kary kościelnej, ale przedstawia prośbę wiernego ordynariuszowi miejsca, który może zdjąć ekskomunikę. Wówczas człowiek powraca do wspólnoty i może, już bez żadnych dodatkowych procedur, przystępować normalnie do sakramentów. Są oprócz tego dodatkowe przepisy szczególne, mające zastosowanie w sytuacji niebezpieczeństwa śmierci – wówczas zwolnić z kary wiernego może każdy kapłan. W pewnych sytuacjach, gdy wiernemu trudno byłoby dłużej przebywać bez sakramentów, z kary może też zwolnić go kapłan w konfesjonale, a potem udzielić rozgrzeszenia, z tym jednak zastrzeżeniem, że człowiek ten w ciągu miesiąca zgłosi się do ordynariusza, by ten decyzję spowiednika potwierdził. Warto pamiętać, że jeśli miało miejsce odstępstwo formalne i jest ono zapisane w akcie chrztu, w interesie samego powracającego jest to, by także fakt powrotu został odnotowany. Czy żeby być zwolnionym z kary trzeba spełnić jakieś szczególne warunki? Trzeba odstąpić od uporu. Jeśli ktoś odstąpił od uporu, ma prawo być zwolnionym z kary. Sytuację tę wyjaśnia kanon 1347, który brzmi: „Należy uważać, że od uporu odstąpił winny, który rzeczywiście żałował popełnienia przestępstwa, a ponadto odpowiednio naprawił szkody i zgorszenie lub przynajmniej poważnie to przyrzekł”. To, w jaki sposób należy naprawić szkody, zwłaszcza gdy przestępstwo miało wymiar publiczny, określa ordynariusz. Czy ubieganie się o zwolnienie z kary kościelnej powinno łączyć się z sakramentem pokuty? Gotowość do oczyszczenia się z grzechów w sakramencie pokuty jest wyrazem żalu i pragnienia powrotu. Zazwyczaj najpierw dokonuje się zwolnienie z kary, a potem spowiedź. Ile razy można wracać? Dyscyplina pokutna w pierwszych wiekach chrześcijaństwa była bardzo surowa. W III w. w części Kościoła odstępcom odmawiano przebaczenia, podobnie jak mordercom. W późniejszym czasie nakładano na nich publiczną wieloletnią pokutę. Św. Bazyli Wielki w IV w. pisał: „Kto wyparł się Chrystusa i zbezcześcił tajemnicę zbawienia, winien czyn swój opłakiwać publicznie i pokutować przez całe życie, a jedynie w przypadku, gdy odchodzi z tego świata, przez wzgląd na wiarę w miłosierdzie Boże można go uznać za zasługującego na dostąpienie do sakramentu”. Ale obecnie przepisy tego nie regulują. Ewangelia mówi, że wracać można zawsze. Kościół zawsze czeka z miłością na powrót. Oczywiście, gdyby odejścia i powroty się powtarzały, ordynariusz mógłby nabrać wątpliwości co do szczerości postanowienia poprawy. Od kiedy funkcjonuje obecna procedura występowania ze wspólnoty i powrotu? Przestępstwa apostazji, herezji i schizmy oraz kary za nie były w Kościele od zawsze. Już w 1 Liście św. Pawła do Koryntian czytamy, że nie można utrzymywać kontaktów z tymi, którzy dopuścili się szczególnie odrażających czynów: „Usuńcie złego spośród was samych” (1 Kor 5, 13) – to jest pierwowzór naszej ekskomuniki. W Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 r. pojawiło się sformułowanie: „wystąpienie formalnym aktem z Kościoła katolickiego”. Pojawiało się ono w trzech kanonach dotyczących prawa małżeńskiego. Sformułowanie to rodziło poważne problemy, ponieważ nie było dokładnie wiadomo, co to znaczy „wystąpić formalnym aktem z Kościoła”. Pojawiały się różne interpretacje. Najwięcej wątpliwości dotyczyło wystąpień z Kościoła w celach podatkowych w przypadku katolików płacących podatki w Niemczech. Zdarzało się, że ludzie formalnie występowali z Kościoła, by uniknąć obowiązującego tam specjalnego „podatku kościelnego”, a w rzeczywistości chcieli jednak nadal wierzyć i praktykować. Sytuacje te rodziły tak wiele problemów i trudności, że w 2009 r. Benedykt XVI usunął to sformułowanie z Kodeksu Prawa Kanonicznego. Sytuacje wystąpień regulowane są poza Kodeksem. Nie ma ogólnokościelnej procedury. Określają ją poszczególne Konferencje Episkopatów dekretami takimi jak dekret KEP z 2015 r. Dekrety te zatwierdzane są przez Stolicę Apostolską i mają moc prawną. Mówiąc o apostazji, herezji i schizmie używa Ksiądz sformułowania „przestępstwo”. Czy jest to tożsame z grzechem, czy są to zupełnie różne pojęcia? W rozumieniu prawa kanonicznego każde przestępstwo łączy się z grzechem, choć nie każdy grzech jest przestępstwem. Większość grzechów, z których się spowiadamy to nie przestępstwa. Przestępstwem jest czyn, który został w karnym prawie kościelnym uznany za przestępstwo – np. nadużycie władzy, seksualne wykorzystywanie nieletnich, aborcja, ale również apostazja czy schizma. Przestępstwo jest grzechem, gdyż polega nie tylko na złamaniu prawa kościelnego, pochodzącego od człowieka, ale również Prawa Bożego. W przypadku apostazji czy schizmy grzech polega na tym, że człowiek, który z mocy Prawa Bożego jest odpowiedzialny za swoją wiarę i ma obowiązek się o nią troszczyć, tę wiarę publicznie porzuca. Ten sam czyn może mieć konsekwencje na różnych płaszczyznach – na płaszczyźnie prawnej jako przestępstwo i na płaszczyźnie moralnej jako grzech. Dziękuję za rozmowę. Znak krzyża przed posiłkiem? Ale wstyd! Lektura Biblii w czasie przerwy? Nawiedzony! Branie na poważnie katechezy? No chyba nie. Jeśli kiedyś spotkałeś się z takim podejściem, to mamy coś dla ciebie. Powrót do szkoły! Zaczął się czas nieskończonej wyprzedaży artykułów szkolnych i myślenia o chłodniejszej aurze. Choć wizerunek szkoły w reklamach wydaje się pozytywny, dla wielu może być ona pełna negatywnych doświadczeń. Uczniowie zmagają się z regułami, oczekiwaniami i szacunkiem dla władzy - nie wspominając o szkolnych plotkach i koszmarnych szafkach. Jeśli chodzi o bardziej pozytywne aspekty, to prawdopodobnie większość swoich przyjaźni zawarłeś w szkole i związałeś się z rówieśnikami w trudach czterogodzinnej pracy domowej i sprincie, by pokonać odległość z sali gimnastycznej do klasy znajdującej się na drugim końcu szkoły, chcąc zdążyć na następną lekcję. Szkoła nie musi być strasznie złym doświadczeniem tak długo, jak długo zdajesz sobie sprawę z tego, czego ci tam brakuje. W 1962 i 1963 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zniósł modlitwę oraz czytanie Biblii w szkołach publicznych. Niezależnie od tego, czy chodzisz do szkoły publicznej, prywatnej, czy uczysz się w domu, sam zobaczysz, że czegoś w nich brakuje. A mówiąc dokładniej, Kogoś tam brakuje - Jezusa Chrystusa. On tam jest, ale ludzie nie rozmawiają o Nim, z Nim ani nie postępują jak On. To zależy od ciebie, czy przyprowadzisz Go ze sobą do szkoły. W tym roku szkolnym rozważ zmierzenie się z tą kwestią przed, po i podczas szkoły: 1. Noś wiarę Twój krzyżyk czy medalik może być subtelny, ale istotny. Kto wie, czy ktoś nie spyta cię o niego i nie zacznie więcej myśleć na temat Boga? Jedna z najodważniejszych osób, jakie znam, która wciąż jest jedną z najbliższych mi przyjaciółek z liceum, nosiła Biblię ze sobą, idąc korytarzem. Słowo Boże u jej boku zmieniało atmosferę. 2. Módl się przed posiłkami Nie powinieneś powstrzymywać nikogo przy twoim stole przed jedzeniem i zmuszać go do modlitwy. Nie musisz się nawet modlić na głos. Po prostu poświęć chwilę, by zaprosić Ducha Świętego i podziękuj Bogu, że to jedzenie jest na tyle silne, że pozwoli ci na wysiłek umysłowy do końca dnia. 3. Módl się za lub z innymi Kiedy usłyszysz, jak inni plotkują, pomódl się po cichu za nich i za osobę, o której mówią. Może odważysz się sprzeciwić temu obgadywaniu. Wiedza, że modlitwa jest potężna i że zdecydowanie potrzebujemy jej więcej na świecie, oraz modlitwa za rówieśników ze szkoły jest kluczem do zmiany naszego doświadczenia związanego z edukacją - a nawet doświadczenia związanego ze szkołą! 4. Wybierz "niezręczny" temat prezentacji i bądź go pewien Wyprawy krzyżowe czy Teoria Wielkiego Wybuchu okażą się dobrą zabawą! Zaprezentuj swój entuzjazm naukowy, ponieważ bycie katolikiem nie koliduje z nauką o stworzeniu świata przez Boga. A jeśli chodzi o wyprawy krzyżowe, to dobra okazja, by wyjaśnić różnice pomiędzy chrześcijańskim męczennikiem a muzułmańskim ekstremistą męczennikiem, a także różnice pomiędzy wyprawami krzyżackimi a dżihadem. 5. Miej swój wkład w naukę historii, języków, matematyki czy sztuki W szkole średniej robiłam wszystko, by uniknąć odpowiedzi na pytania, ale skorzystałam z okazji, by odpowiedzieć na jedno wyjątkowe w ostatniej klasie. Podczas lekcji z historii Europy nasz nauczyciel pokazał nam artystyczną prezentację historyczną. Zapytał, czy ktokolwiek wie, co ten obraz przedstawia, czy ktoś jest katolikiem. On sam znał odpowiedź, ale liczył na to, że ktoś z nas odpowie. Byłam jedyną osobą, która podniosła rękę. Najpierw powiedziałam, że przedstawiony był Jezus. Ale zostałam poproszona o podanie kolejnej nazwy. Powiedziałam "Eucharystia". Ale wciąż to nie było to, na co czekał nauczyciel. "Hostia konsekrowana" - powiedziałam. Tak, to była ta odpowiedź. Jako katolicy mamy bogatą historyczną, filozoficzną, teologiczną i naukową tradycję nauki oraz miłość do wiary i rozumu. Jeśli masz ku temu okazję, dziel się miłością! 6. Miej odpowiednie podejście Jest coś takiego jak prawda absolutna. Jest dobro i zło. Twoje nastawienie to nie tylko światło dla twojej drogi, ale także dla innych, którzy potrzebują stabilności. Czasami słuszna rzecz nie jest oczywista, ale pewność działania, kiedy staje się jasna, i szukanie odpowiedzi, kiedy jasna nie jest, to coś, czego świat potrzebuje. 7. Wybaczaj i okazuj miłosierdzie Przebaczenie jest rzadko spotykane w społeczeństwie, ale chrześcijanie powinni okazywać wybaczenie i miłosierdzie. Pokaż innym, że jesteś chrześcijaninem poprzez twoją miłość i okazywanie miłosierdzia tym, którzy mogli zszargać twoją reputację, zamiast z tym walczyć. Wybacz osobie, która wpadła na ciebie na korytarzu, nawet jeśli uważasz, że zrobiła to specjalnie, i rusz dalej ze swoim życiem. Nie ma żadnego powodu, żeby twój krzyż stawał się cięższy niż już jest, więc po prostu przebacz. 8. Siadaj obok osoby, która jest samotna i może nawet wydawać się nieprzyjazna Jesteśmy istotami społecznymi. Nawet jeśli nie będziecie rozmawiać, życzliwa obecność drugiego człowieka może działać cudownie na duszę. Zostaliśmy wezwani do naśladowania Chrystusa i do tego, żeby docierać do osób, które zostały odrzucone lub same się odsunęły. Zwykła obecność drugiej osoby nie zaszkodzi, a może być wystarczająca, by rówieśnik zbliżył się do Chrystusa. 9. Pytaj swoich muzułmańskich/hinduskich/żydowskich przyjaciół o ich święta religijne Czy nie byłoby fajnie dowiedzieć się czegoś więcej na temat innych religii? Jeśli możesz się nauczyć czegoś na temat hinduizmu na lekcjach, dlaczego nie spróbujesz wypunktować podobieństw oraz różnic pomiędzy ich a twoją wiarą? Nie moglibyśmy uczyć się o tym, co robią muzułmanie podczas Ramadanu? Dlaczego nie posłuchać przyjaciela mormona opowiadającego o powstaniu jego Kościoła? Albo dowiedzieć się czegoś na temat Paschy? Otwarta konwersacja jest świetnym sposobem, by dowiedzieć się nowych rzeczy i dać innym sygnał, że chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na temat ich wiary. Więcej osób może spytać cię o praktyki religijne, ponieważ nie będą czuli się skrępowani dzięki twoim pytaniom o ich religie. 10. Czytaj filozofię W dzisiejszych czasach wielu ludzi uważa, że filozofia rozpoczęła się wraz filozofami ateistami oświecenia, ale od zarania dziejów ludzie kochali mądrość. Chcemy wiedzieć, dlaczego ogień płonie i co znajduje się wysoko pośród gwiazd. Chcemy opuścić jaskinię Platona i zobaczyć słońce. Zrozumienie filozofii i logiki może ci w znacznym stopniu pomóc w rozmowie z kimś, z kim nie można rozmawiać w inny sposób o teologicznych czy historycznych ścieżkach wiary. Oto wyzwanie: poszukaj ateistycznych filozofów i naukowców, którzy nawrócili się na katolicyzm. Twoi rówieśnicy mogą być zszokowani, kiedy o nich usłyszą. 11. Pokazuj dobrego ducha sportowego Na boisku pomagaj wstać innym, nawet jeśli są z przeciwnej drużyny. Nie obmawiaj osób z innej drużyny, a jednocześnie wkładaj dużo wysiłku i talentu w swoje sportowe poczynania. Zachęcaj swoich znajomych z drużyny, aby hymny waszego zespołu zawierał słowa bardziej radosne i dotyczące was samych, a nie negatywne hasła dotyczące zespołu przeciwników. Zawody nie mogą być pretekstem dla niesportowych działań. 12. Zgłaszaj się na ochotnika Egoizm rozwija się w młodych dorosłych, którzy zawsze chcą być najlepsi i wyprzedzać innych. Szkoła ciągle przypomina ci o twojej przyszłości, twoich studiach, twoich ocenach, twojej liczbie godzin nieobecności. Poświęć czas ze swojego zapracowanego życia, by pomagać innym zrozumieć, że jest jeszcze życie poza szkolnymi rankingami. Jest Droga, Prawda i Życie - wszystko to jest bardziej znaczące niż zakończenie szkoły. 13. Bądź szczery "Czy naprawdę jesteś chrześcijaninem?" Powiedz tak. "Nie możesz zostać dłużej? Impreza się jeszcze nie skończyła". To nic złego, jeśli powiesz, że musisz iść rano na mszę ze swoją rodziną, dlatego musisz już wyjść. "Dlaczego robisz znak krzyża przed jedzeniem?" Możesz wytłumaczyć, czym jest Znak Krzyża i jak wiele on dla ciebie znaczy. "Nie wiesz, że Bóg nie istnieje?" Jeśli ty wierzysz w Boga, zapytaj, czy inny wiedzą, że Bóg istnieje. Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Catholic Link. Tłumaczenie: Monika Chomentowska

różnica między katolikiem a chrześcijaninem