Jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Jak dotykać chłopaka? Delikatne muśnięcie. Jeśli chcesz pokazać chłopakowi, że jesteś nim zainteresowana, to ,,przypadkowy” dotyk będzie do tego idealny. Muśnij przypadkiem jego dłoń lub dotknij go ramię. Spróbuj też usiąść możliwie jak najbliżej niego, tak, aby poczuł ciepło Twojego ciała. Takie drobne gesty sprawią
Uczyliśmy się nawet, jak myć ręce. Film "Bogowie" o prof. Zbigniewie Relidze Tylko Zdrowie 08.10.2014, 00:00
Zobaczcie w naszej galerii, jak nasi nauczyciele uczyli nas w minionej epoce, ile trudu wkładali w nasze kształcenie i jak wyglądały lekcje. SZKOŁA W CZASACH PRL-U. TAK SIĘ UCZYLIŚMY. ZOBACZ (35 zdjęć)
Rzeczywistość, pośpiech, niechęć do pracy po lekcjach powodują, że czas na nawiązanie relacji pozostaje w przerwach lekcyjnych, a wtedy nauczyciel ma wiele innych zajęć. Sporo nauczycieli nawiązuje relacje z uczniami kosztem prywatnego życia. Wykorzystują na nawiązanie relacji np. wycieczki szkolne lub godziny wychowawcze, ale to
Uzasadniona ochrona dzieci przed złym dotykiem - molestowaniem seksualnym, a także obrona przed niechcianym przytulaniem, klepaniem czy obcałowywaniem, rodzi kulturę, w której dzieci przestaną mieć kontakt fizyczny z dorosłymi. Psychologowie apelują do nauczycieli, by nie bali się dotykać swoich uczniów, żeby ich pocieszać czy wspólnie przeżywać radość
wqiMQ2. Samoocena jest niezwykle ważnym aspektem w życiu każdej osoby. Ma wpływ ma ocenę swoich osiągnięć, relacji i bliskich związków. Sprawia, że w określony sposób postrzega się swoją przyszłość, ale także dzięki niej z określonym zapałem – jeśli samoocena jest wysoka – kształtuje się rozwój. Kiedy zastanawiamy się nad tym rozwojem, zwykle skupiamy się na odpowiedziach na pytania dotyczących akceptacji swojego ciała, osiągnięcia sukcesów, stania się bardziej pewnym siebie. Tymczasem, wszystkie te elementy i ich realizacja zależne są od tego, w jakim stopniu lubimy siebie. Łatwo jest się zagubić Łatwo jest się zagubić, kiedy media, rodzina czasem mają zupełnie inną wizję tego, jacy powinniśmy być. Kreowanie wizji wyrozumiałego partnera, skromnej córki/syna, namiętnego kochanka/ki – wedle wizji, którą ktoś przygotował – skutkuje porównywaniem się, poczuciem bycia niewystarczająco dobrym i odbiegającym od narzuconego kanonu piękna i sukcesu. Czasem będąc tak bardzo skupionym na swoich niedoskonałościach, zapomina się o tym, że aby dać coś innym, najpierw trzeba samemu to mieć. Innymi słowy, aby dać komuś na przykład poczucie bezpieczeństwa najpierw potrzeba samemu dobrze się ze sobą czuć. Zalet lubienia siebie jest więc wprost bez liku: to wzrost akceptacji siebie, większe poczucie niezależności od innych, samodzielność i samopoznanie, a co za tym idzie większa umiejętność życia zgodnie ze swoimi wartościami. Otwórz się na siebie Wzrost poczucia własnej wartości to większa otwartość na siebie, co zwiększa dostęp do swoich myśli i uczuć, dając ich lepsze zrozumienie, a także umiejętność reagowania i szukania rozwiązań w adekwatny sposób. Carl Rogers, główny przedstawiciel psychoterapii humanistycznej, twierdził, że ludzie, którzy troszczą się o siebie i rozumieją własne potrzeby, są bardziej twórczy, pomocni, a także bardziej przyjaźnie nastawieni wobec innych. Naszą negatywną samoocenę można nazwać w dwójnasób. Albo, idąc przykładem pychodynamicznym, karzącym superego, które ocenia każdą naszą aktywność, lub też wewnętrznym krytykiem, który jest przy codziennych działaniach i wiele z nich kwestionuje i neguje. Krytyk pełni trzy role. Wewnętrzny wpływa na nasze własne przekonania, myśli, uczucia, a zewnętrzny przypisuje komuś własne obawy, postawy i uczucia. Ta trzecia rola jest pozytywną, bo krytyk wskazuje nasze błędy, zachęca do pracy i samodoskonalenia. Krytyk sprawia, że niezwykle trudno pokochać samego siebie, bo za każdym razem przypomina, jak bardzo jesteśmy niedoskonali. Czego w sobie pokochać nie potrafię? Zatem zamiast na pytanie, jak polubić samego siebie, warto poszukać odpowiedzi na inne: Czego w sobie pokochać nie potrafię? Nie da się wszystkiego zmienić od razu. Tak jak nie da się zjeść dużego ciasta na raz – ale można je jeść po kawałku. Podobnie jest ze strachem przed działaniem, przed oceną ze strony innych. Nie da się pokonać go od razu, bo jest bardzo mocno zakorzeniony. Sekret leży w tym, by cały czas poszerzać swoją strefę komfortu i zaczynać robić rzeczy małe, po to, aby coraz bardziej móc je oswoić, aż staną się one dla ciebie czymś zupełnie naturalnym. Sześć pierwszych kroków Pomyśl i wypisz swoje nawyki, a także to, w jaki sposób wpływają one na Twoje funkcjonowanie. Zastanów się, co możesz zrobić, żeby je zmienić. Pomyśl o tym, co sprawia ci trudność albo, czego się boisz. W jakich sytuacjach twój lęk paraliżuje chęci. I zastanów się, co by się zmieniło, gdybyś wykonał krok na przód, – co mógłbyś zyskać, strach zwykle wtedy minimalizuje się dając napęd do działania. Pomyśl, więc o strachu i odwadze, jak o formie linearnej: zobacz, że na jednym jej końcu jest strach, a na drugim odwaga. Nie musisz robić wielkiego skoku w kierunku odwagi, bo zwykle jest to syzyfowa praca, ale możesz zrobić kilka małych. Wtedy, jak spojrzysz wstecz, zobaczysz, że nagle oddalasz się od leku idąc ku odwadze. Pomyśl, jak się czujesz i jak siebie postrzegasz. Czy uważasz się za osobę osamotnioną albo we własnych oczach nieatrakcyjną? Zastanów się, czym to dla Ciebie skutkuje. Może to być brak chęci poznawania nowych osób, brakiem dbania o swój wygląd. Schemat jest zawsze te sam. Nieważne, jak ten problem się definiuje, ważne jest to, jak do niego się podejdzie. Czy będzie to wyzwanie do zmiany, czy może niechęć do podjęcia jakichkolwiek działań. Aby to zmienić, możesz zastanowić się, co Ty możesz zrobić, aby nie czuć się w podobny sposób. Może to być częstsza inicjatywa w podejmowaniu kontaktów, zapisanie się na kurs doszkalający lub zadbanie w wyglądzie o to, czego się nie akceptuje. Zmiana zawsze wychodzi z wewnątrz – choć zwykle najtrudniejszym do uznania jest fakt, że to nie świat ma się zmienić, aby było lepiej, tylko własne nastawienie do świata kształtuje to, jak tę rzeczywistość postrzegamy. Weź odpowiedzialność, za to, co robisz. Jeśli stoisz przed jakąś decyzją, zastanów się i zadaj sobie pytania: „czy warto to zrobić”, „jakie są korzyści i niebezpieczeństwa danego działania”, „czy jestem w stanie to zrobić?”, „co mi to da?”. I nie bój się porażek. Pamiętaj – ten się nie uczy, kto nie popełnia błędów! Pomyśl o jakiejś osobie, którą możesz nazwać swoim autorytetem. I pomyśl, o jej osiągnięciach. Na każdy sukces się ciężko pracuje i każdy kiedyś zaczynał. Steve Jobs odbił się od drzwi kilku firm ze swoimi pomysłami i miał na koncie kilka spektakularnych porażek zanim stworzył, dla wielu dziś, niezastąpione jabłko. Na koniec zastanów się, jakie role w swoim życiu pełnisz. Każdy z nas pełni ich wiele, choć czasem, w nawale obowiązków, o nich zapominamy. Jesteśmy dziećmi, rodzicami, kochankami, partnerami, współpracownikami, szefami. Narysuj wielkie koło i podziel je, jak na kawałki tortu, na tyle części, ile ról w życiu pełnisz. Każda cząstka to osobne 100%. Zastanów się, na ile procent realizujesz każdą rolę w swoim życiu i na ile daje Ci to satysfakcję. Czy czujesz, że twoi rodzice nie są ostatnio przez ciebie zaniedbywani? A co z twoimi przyjaciółmi? Czy w ferworze codziennych zadań masz dla nich czas? Czy twój partner czuje się ostatnio wysłuchany i rozumiany? Zaznacz na torcie, ile wg ciebie jest to procent, i ku czemu chciałbyś dążyć. Takie ćwiczenie zwykle daje doskonały wgląd w obecną sytuację i daje wskazówki, co warto zmienić, aby się lepiej poczuć. Jeśli zastanawiasz się, czy warto to zrobić teraz, to pamiętaj, że teraz jest ten czas. Nie jutro, nie pojutrze. Za rok od dziś, kiedy odwrócisz się, pomyślisz, że warto było zrobić to wcześniej. Do dzieła! O autorce Izabela Jąderek - psycholog, seksuolog. Wykładowca i doktorantka na Uniwersytecie SWPS. Edukatorka seksualna, polsko-angielski trener umiejętności psychospołecznych (National Open College w Wielkiej Brytanii). Na co dzień zajmuje się poradnictwem psychologicznym i seksuologicznym, współpracuje z organizacjami pozarządowymi (Fundacja Promocji Zdrowia Seksualnego, Fundacja Trans-Fuzja, Stowarzyszenie Akceptacja), działając na rzecz upowszechniania wiedzy z zakresu zdrowia seksualnego i psychicznego, wiedzy o znaczeniu seksualności i wspieraniem osób narażonych na wykluczenia społeczne.
Dzień dobry, Pani problemy są naprawdę bardzo poważne i to dobrze, że napisała Pani o nich w tym miejscu. Koniecznie powinna Pani udać się do psychiatry, gdyż farmakoterapia jest tu niezbędna. Leki pozwalają na stosunkowo szybkie pozbycie się omamów. Potrzebuje Pani także terapii indywidualnej prowadzonej równolegle z farmakoterapią. Nie powinna Pani aż tak bardzo przeżywać tego, że w listopadzie złamała Pani kontrakt, gdyż to często się zdarza pacjentom. Niestety w trakcie terapii każdy ma prawo do chwili słabości a psycholog jest osobą, która doskonale to rozumie. Pani lekarka nie wiadomo tak naprawdę dlaczego się do Pani nie odezwała i to przecież nie Pani wina. Zastanawiam się też dlaczego uważa Pani swoje życie za pasmo kar. Kara jest zawsze za zrobienie czegoś złego a Pani nic złego nie zrobiła. Nawet jeśli spotykała Panią ogromna krzywda w życiu to nie można jej definiować w kategoriach kary (tu krzywda miała miejsce za nic). Porażka oznacza zaś sytuację w której coś nam się nie uda, mimo naszych starań. Ciekawi mnie to, gdzie dostrzega Pani porażkę w swoim życiorysie. Terapie które nie pomogły lub to, że zawiodła się Pani na ludziach nie oznacza wcale porażki. Zastanawiam się nad tym, czy dostrzega Pani to, że jest potrzebna samej sobie. Sądzę że terapia pomogłaby Pani dostrzec to, że żyjemy swoim życiem dla siebie i zasługujemy na to by kochać samych siebie. Ciekawa jestem skąd w Pani takie przekonanie, że jak się jest samotnym to jest się winnym lub nie zasługuje się na życie. Nie ma Pani nikogo bliskiego, ale to nie jest Pani wina. Nie została też Pani odrzucona przez własną bezwartościowość. Niestety czasem tak w życiu bywa, że ktoś kogoś krzywdzi, ale to nie ma nic wspólnego z tym, że ofiara jest bezwartościowa lub nie warta miłości. Wiele można by o tym pisać, ale konkluzja z tego jest taka że rodzice, inni ludzie oraz negatywne doświadczenia wyrobiły w Pani błędne schematy samej siebie, zniekształcenia w spostrzeganiu siebie i świata itd. Z pewnością terapia pomogłaby Pani zmienić sposób myślenia i naprawić w Pani to, co zniszczyli inni ludzie. Na ten moment tego Pani nie widzi, ale patrząc na to z boku dostrzegam, że Pani sposób myślenia o sobie znacznie odbiega od sposobu myślenia osób które nie przeżyły tyle negatywnych doświadczeń, co Pani. Podejrzewam, że terapeuta byłby dla Pani takim lustrem w którym mogłaby Pani zobaczyć prawdziwą siebie - godną miłości, godną by żyć, wartościową osobę, którą ktoś krzywdził przez lata. Pani jest ofiarą a kto inny jest sprawcą i to nie ofiara powinna czuć się winna. Mam nadzieję, że wyjdzie Pani z kryzysu psychicznego i pokocha samą siebie. Jest Pani bardzo młoda i życzę Pani by znalazła w sobie tyle siły, aby zawalczyć o siebie. Pozdrawiam serdecznie
Aktualne dane o zachorowaniach na koronawirusa w powiecie górowskim Mariusz Kapala/Polska PressPrzedstawiamy dzienny raport na temat koronawirusa w powiecie górowskim. Mamy 2 nowe zakażenia. Dane aktualne na W powiecie górowskim od początku roku 2021 wykryto 3 247 osób z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa, jednocześnie w powiecie z powodu COVID-19 od do tej pory zmarło 67 osób zakażonych koronawirusem w powiecie górowskim powiecie górowskim w ostatniej dobie odnotowano 2 nowe zakażenia koronawirusem. Od początku 2021 roku stwierdzono 3 247 zakażeń koronawirusem. Wczoraj przez COVID-19 zmarło 0 osób. W powiecie górowskim od początku roku zmarło 67 osób . Koronawirus w województwie dolnośląskim. Stan na jest sytuacja w ostatnich dniach? Poniżej prezentujemy informacje o zakażeniach podane początku roku w woj. dolnośląskim mieliśmy 363 327 przypadków zachorowań i 6 131 zachorowań w powiatach województwa dolnośląskiego - na mapie oznaczona jest liczba zachorowań na 10 000 mieszkańców powiatu. Liczby naniesione na obszarach powiatów to bieżące liczby w województwie dolnośląskimAktualne dane o zachorowaniach na koronawirusa w woj. dolnośląskimKoronawirus w powiecie górowskim. Czwartek, początku 2021 roku mamy w powiecie górowskim 3 247 przypadków zachorowań i 67 zgonów. Wykres poniżej prezentuje zmiany w czasie w liczbie zachorowań oraz zgonów w powiecie górowskim od szczepień przeciwko koronawirusowiSzczepionka przeciwko koronawirusowi w Polsce - statystyki zachorowań i zgonów w ostatnich 30 zakażonych 2, zmarłych zakażonych 2, zmarłych zakażonych 2, zmarłych zakażonych 1, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 2, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 1, zmarłych zakażonych 2, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 1, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 1, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 1, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych zakażonych 0, zmarłych 0Jakie sa objawy koronawirusa?Objawy zakażenia koronawirusem podobne są do objawów grypy. W trakcie trwającej pandemii powinniśmy ze szczególną ostrożnością podchodzić do pojawiających się objawów. Wyróżnia się cztery najczęstsze objawy oraz te rzadziej występujące. Podstawowe objawy koronawirusa: Kaszel Gorączka Bóle gardła Zmęczenie Rzadziej występujące objawy: Bóle mięśniowe Biegunka Bóle głowy Bóle brzucha Nudności Utrata węchu lub smaku Zmiany skórne na stopach W przypadku podejrzenia zarażenia koronawirusem zgłoś się do szpitalnego oddziału zakaźnego lub do najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej. ZOBACZ KONIECZNIEEksperci obalają teorie spiskowe na temat koronawirusaJak nosić maseczkę?Noszenie maseczki ochronnej jest ważne podczas walki z koronawirusem. Stanowi ona ochronę przed rozprzestrzenianiem się wirusa. Jak ją prawidłowo zakładać i zdejmować?Przed zamiarem założenia maseczki ochronnej trzeba koniecznie umyć lub zdezynfekować ręce. Następnie trzymając ją za gumki lub sznurki zakładamy maseczkę. Powinna ona przylegać do grzbietu nosa oraz szczelnie zasłaniać usta, podbródek i nos. Lepiej nie dotykać jej po założeniu i koniecznie wymienić, kiedy będzie zabrudzona lub wilgotna. Przy zdejmowaniu maseczki ochronnej lepiej nie dotykać jej z przodu tylko złapać za jej sznurki lub gumki. Jednorazowa maseczka powinna trafić do zamkniętego kosza na śmieci, a maseczkę bawełnianą można prać w pralce w temperaturze minimum 60 stopni C. Na koniec trzeba dokładnie umyć ręce lub je KONIECZNIEPracujesz zdalnie? Pamiętaj o tymJak można się zakazić koronawirusem?Zmieniając swoje nawyki możesz chronić siebie oraz innych przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Pamiętaj o noszeniu maseczki. Często myj i dezynfekuj ręce. Witaj się na odległość. Unikaj uścisków dłoni. Noś swój długopis, jeśli wiesz, że będziesz musiał coś podpisywać. Podczas robienia zakupów noś rękawiczki lub dotykaj koszyka przez chusteczkę. Unikaj dotykania klamek oraz poręczy. Staraj się nie jeść poza domem. Często rób pranie. = Nie dotykaj powierzchni blatów dłońmi. Pamiętaj o dezynfekcji sprzętów: e-papieros, telefon, klucze itp. Płać bezgotówkowo. ZOBACZ KONIECZNIEKoronawirus cię przeraża? Jak radzić sobie ze stresem?Popularne mity o koronawirusiePojawienie się koronawirusa zapoczątkowało także pojawienie się mitów na jego temat. Warto więc wiedzieć, które z powielanych informacji to fake newsy:maseczka nie chroni przed wirusem i nie warto jej nosić, dzieci nie chorują na COVID-19 i nie zarażają się, nie występuje bezobjawowy przebieg choroby, picie alkoholu odkaża usta i cały organizm, w jedzeniu koronawirus nie występuje, suplementy i zioła to świetne środki do walki z wirusem, sieć 5G ma wpływ na rozprzestrzenianie się koronawirusa, kto raz zachorował, ten już nie zachoruje, zwierzęta nie chorują na COVID-19. ZOBACZ KONIECZNIEPoruszające zdjęcia medyków walczących z koronawirusemPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Skip to content Jak odpowiedzieć na pytanie „kim jestem”? O nauce siebie samegoJak odpowiedzieć na pytanie „kim jestem”? O nauce siebie samegoNic nie dało mi takiego spokoju, dobrego samopoczucia i swego rodzaju ulgi jak to, czego nauczyłem się ostatnio. Nic nie dało mi takiego spokoju, dobrego samopoczucia i swego rodzaju ulgi jak to, czego nauczyłem się ostatnio. A mowa tu o zdaniu sobie sprawy z tego, kim się jest i czego się chce od życia. Tak wiem, że brzmi to dziwnie. Że może to brzmieć jak jakiś głupi frazes. Ale zanim to ocenisz, doczytaj proszę do końca. Kim jesteś? Piszę to z perspektywy faceta, który ma na karku 30+ lat. A któremu wydawało się, że wie kim jest, czego chce, co sprawia mu przyjemność, co go uszczęśliwia, a co nie. Mam wrażenie, że wiele osób, z którymi do tej pory o tym rozmawiałem ma podobnie jak ja miałem. Wydaje im się, że wiedzą. Wydaje, bo albo to, co mówią brzmi w ich ustach miało wiarygodnie, albo ich czyny nie idą za słowami. Mało znam osób, które w wieku 20-coś lat wiedzą kim są, jakim człowiekiem są. Jeszcze mniej znam takich, które w tym wieku wiedzą lub wiedzieli czego chcą od życia. 30-ka zaczyna to zmieniać. Mając na karku trochę ponad 20 lat człowiek nie przejmuje się niczym, jest młody i z tej młodości korzysta. Nie czuje potrzeby odkrywania siebie. Czuje raczej potrzebę odkrywania tego, co życie może przynieść. Przeżywa wzloty i upadki, szczęśliwe i mniej szczęśliwe związki, podróżuje, bawi się, korzysta z życia. Po 30-ce zmienia się może niewiele. Zmienia się jednak jedna rzecz: człowiek dalej jest młody, ale zaczyna zdawać sobie sprawę z upływu lat. Zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że lata lecą i że czas zacząć myśleć o życiu bardziej na poważnie. A żeby w ogóle móc o tym myśleć najważniejsze jest uświadomienie sobie kim się w ogóle jest i czego się chce. Bo ja to… Ja przez ostatnie kilkanaście lat próbowałem odnaleźć sam siebie. Jakkolwiek durnie to nie brzmi, tak właśnie było. Smakowałem tego, co przynosiło życie i starałem się nauczyć czy ten ów smak jest tym, który mi się podoba, czy wręcz przeciwnie. Gdybyś spytał mnie 15 lat temu kim jestem i czego oczekuję od życia – bez zawahania odpowiedziałbym ci na to pytanie. Tak samo zrobiłbym 10 i 5 lat temu. Problem w tym (a może nie problem, bo na tym chyba polega właśnie ten okres bycia nasto-, czy dwudziestoparo- latkiem), że za każdym razem powiedziałbym ci co innego. Miewałem różne okresy w swoim życiu i w różnych okresach wydawało mi się co innego. A w większości były to odpowiedzi podyktowane czy to stylem życia, który prowadziłem, czy to otoczeniem, w którym się obracałem. Bo gdy obracałem się w towarzystwie wolnych duchów, chciałem również być taki. Gdy poszedłem w biznes – chciałem budować najlepsze biznesy na świecie. Gdy zacząłem iść w stronę rodziny – chciałem mieć dom poza miastem, psa i masę codziennej powagi. Gdy naoglądałem się dorosłych piotrusiów panów – zapragnąłęm wyprowadzić się do Nowego Jorku i tam żyć życiem nowojorskich lifestyle’owców z Instagrama. Wymieniać mógłbym zresztą długo. Ale dopiero teraz mogę powiedzieć, że żadne z tych moich pragnień nie było poprzedzone czymś tak prostym jak poznanie samego siebie. Dopiero teraz, w wieku 32 lat mogę powiedzieć, że znam siebie i wiem czego chce. Co mi naprawdę sprawia przyjemność, a co na dłuższą metę zaczęłoby być kulą u nogi i dawałoby mi więcej smutku, niż radości. Jak odpowiedzieć na pytanie kim jestem? Nie wierzę w te wszystkie testy psychologiczne i inne tego typu dyrdymały. Być może dają faktycznie ciekawe wyniki. Być może jeśli zinterpretuje je ktoś, kto się na tym zna – wyjdzie z tego coś interesującego. W moim przypadku tak nie było. Zrobiłem w życiu parę testów psychologicznych i nawet jeśli któryś dał mi faktycznie wyniki prawdziwe (takie, o których dzisiaj mogę powiedzieć, że są prawdziwe) – tak mało w te rzeczy zawsze wierzyłem, że nawet o tym dzisiaj nie pamiętam. Ja mogę polecić moją metodę. A raczej nie metodę, a kilka rad i wskazówek co zrobić lub czego nie robić, by się w końcu dowiedzieć kim jesteś. Jedziemy. Żyj i przeżywaj Żyj i przeżywaj, czyli próbuj. Próbuj różnych rzeczy, różnych miejsc, różnych styli życia. Rób to, co twoim zdaniem mogłoby sprawiać ci przyjemność, jak i to, co na chwilę obecną w ogóle nie kojarzy ci się z żadną ekscytacją. Po prostu próbuj… z telewizji nie dowiesz się, czy to, co tak pięknie wygląda na planie filmowym, faktycznie w życiu byłoby dla ciebie interesujące. Nie dowiesz się tego, czy warto pojechać tam i zrobić to, co tak dobrze brzmi w ustach innych ludzi. Ze zdjęć na Instagramie, czy Facebooku nie dowiesz się czy te przerysowane obrazki stylu życia innych ludzi mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Żyj. W wieku lat nastu, w wieku lat 20-stu paru, w wieku 30+. Nie przestawaj uczyć się samego siebie. Nie oczekuj, że dowiesz się tego teraz Szczególnie kiedy masz na karku dwadzieścia parę lat. Nie dowiesz się. Bo wiele jeszcze przed tobą, wielu rzeczy spróbujesz, wiele razy zmienisz zdanie. Świadomość tego kim się jest przychodzi z czasem. I wraz z kolejnymi doświadczeniami na karku. Nie uwiązuj się zbyt szybko Nie bierz kredytu na 30 lat na 2-pokojowe mieszkanie w kiepskiej dzielnicy Warszawy, jeśli nawet nie wiesz czy to jest miejsce/miasto, w którym chciałbyś żyć. Jeśli nie wiesz czy na pewno mieszkanie (bo może dom, a może wynajem i bardziej ruchomy styl życia?) i to właśnie to mieszkanie jest miejscem, w którym chcesz spędzać dużą część życia. I nie chodzi bynajmniej o to, że samo mieszkanie cię uwiąże do końca życia. Bullshit. Ale kredyt ograniczy ci możliwości poznawcze. Pomyśl ile pieniędzy wydasz na to, żeby żyć w tym właśnie miejscu, a nie innym. To są pieniądze, które mógłbyś wydać na poznawanie samego siebie, doświadczanie nowych rzeczy, czy choćby inwestycje. Nic nie jest na zawsze Na zawsze, to… w sumie to niewiele. Albo i nic. Mieszkanie możesz sprzedać, związek może się rozpaść, pracę możesz zmienić, to miasto nie musi być tym, w którym spędzisz resztę życia. Dopiero gdy naprawdę to sobie uświadomisz, pójdziesz do przodu i przestaniesz się przejmować tym, co mogłoby się stać. Otworzysz się na nowe możliwości. Zaczniesz szukać rozwiązań, a przestaniesz narzekać. Uzbrój się w cierpliwość Jeśli męczy cię to, że dalej nie wiesz kim jesteś i czego chcesz – nie przejmuj się tym. To przychodzi z czasem. Nic na siłę. Po prostu odpuść, żyj dalej życiem, doświadczaj nowych rzeczy, ucz się siebie samego. W odpowiednim momencie, gdy będziesz znał siebie lepiej, gdy doświadczysz więcej – w którymś momencie uświadomisz sobie, że już wiesz. Poszukaj zależności Większość naszych pomysłów wydaje nam się świetna gdy patrzymy na nie osobno. Chcę wyjechać do Australii. Super! Ale jeśli ważne jest dla ciebie utrzymywanie relacji z bliskimi (tymi, których masz tu na miejscu), do tego nikogo tam nie masz, pracy też tam nie masz, a twój zawód nie gwarantuje nawiązania jakichś bliższych relacji z nikim – będziesz samotny. A jeśli ludzie są dla ciebie ważni, a samotność jest zła – będziesz po prostu nieszczęśliwy (bardzo, bardzo polecam obejrzeć ten film). Może więc zamiast myśleć o Australii lepiej byłoby znaleźć miejsce trochę bliższe, a wcale nie gorsze. Miejsce, do którego będziesz mógł zaprosić bliskie ci osoby, a ci będą mieli możliwość przyjechania. O pracy za granicą i życiu w Polsce warto posłuchać tutaj. Zapomnij o jednorazowych pomysłach Nie wierzę w pomysły, które nie wracają. Spontaniczność jest mega ważna i uwielbiam ją! Ale spontaniczność też polega na tym, by robić coś tu i teraz. W tej chwili. Albo za kilka chwil. Jeśli jednak masz dziś pomysł na zrobienie czegoś szalonego, nie robisz tego teraz, a jutro chęć zrealizowania tego pomysłu do ciebie nie wraca… albo pojutrze, albo za tydzień, albo za miesiąc, albo za rok. I to nie wraca ze zdwojoną siłą – odpuść sobie. Zrób retrospekcję W pewnym momencie, z czasem, zrób retrospekcję. Po prostu usiądź wygodnie albo się połóż, spójrz w sufit i pomyśl. Pomyśl o tym, co przeżyłeś do tej pory, czego doświadczyłeś. I jak się z tym czymś czułeś. Jeśli bardzo dobrze – może powinieneś robić to częściej? A jeśli tak – może to jest coś, co sprawia ci bardziej długofalową przyjemność. A jeśli tak, to… Trzymaj się tego Odkryłeś coś, co niesamowicie ci się podoba? Zrób coś podobnego znowu. I sprawdź czy dalej ci się podoba, czy tak samo jak wcześniej, czy może jeszcze mocniej. A może słabiej? Sprawdź czy to jest coś, co długofalowo może sprawiać ci frajdę. Czy może cię uszczęśliwiać jeśli będziesz do tego wracał częściej. Weryfikuj wcześniejsze emocje i wspomnienia. Nasza pamięć działa w dość zawiły i ciekawy sposób. Lubi idealizować nasze wspomnienia. Lubi dokładać pierwiastki dobra do tego, gdzie ich nie powinno być. Twoją ex partnerkę, czy ex partnera może przedstawiać w całkiem niezłym świetle, mimo, że faktycznie była/był zołzą i kompletnie nieodpowiednią partią dla ciebie. Ten dziwny sport, który kiedyś przez chwilę uprawiałeś może jednak się okazać nie taki fajny, jak ci się teraz wydaje. Ten stary film może się okazać nie taki dobry. Ten znajomy/znajoma nie taki/taka fajna. Weryfikuj wspomnienia, przeżywaj je jeszcze raz i sprawdź czy faktycznie są takie dobre. Bo mogą okazać się tylko wytworem twojej wybujałej wyobraźni. I dopiero wtedy Możesz któregoś dnia usiąść i pomyśleć. A później spisać to, co wymyśliłeś. Co naprawdę sprawia ci przyjemność, co sprawia, że się uśmiechasz gdy o tym myślisz, czego chcesz, co ci się podoba, czego nie mógłbyś robić. Wynik tego wszystkiego może cię nieźle zaskoczyć. Podziel się tym artykułem ze znajomymi:Na co dzień edukujemy i pomagamyZapisz się do listy mailingowej i bądź członkiem społeczności ponad 1000+ subskrybentów zainteresowanych tematami FinTech i marketplace. Nie wysyłamy niechcianych treści. Zawsze też możesz się szybko i bezpiecznie z listy wypisać. 2 komentarze […] Każdy człowiek jest inny i każdemu co innego daje szczęście. Nie śmiem generalizować, czy jakkolwiek oceniać. A to dlaczego, że naprawdę ilu ludzi spytam o to, co daje im szczęście – tyle różnych odpowiedzi usłyszę. Inna sprawa jest taka, że wielu ludzi nie wie co daje im szczęście. Że wielu ludziom wydaje się, że coś mogłoby im szczęście dać, a w rzeczywistości wcale tak nie musi być. Pisałem już o tym, że aby móc w miarę jednoznacznie określić, co człowiekowi daje szczęście – najpierw ten człowiek musiałby się poznać, nauczyć się siebie samego. […] […] Tak, pisałem o tym wcześniej (Jak odpowiedzieć na pytanie “kim jestem”?). Teraz też o tym wspominam, bo to jest niezwykle istotne. […] Comments are closed.
Rodzące się w nas refleksje, szczególnie jeśli są konfrontowane z partnerem, nie są formą ucieczki od wydarzeń świata, ani sposobem na unikanie problemów i codziennych konfliktów. Wyjawianie własnych myśli, emocji i uczuć to próba dogłębnego poznania siebie. Ten proces introspekcji nie pociąga ze sobą intelektualnej izolacji, ucieczki we własny, mały świat wewnętrzny, lecz stanowi jedną z najlepszych dróg nawiązania kontaktu z samym sobą. Intensywne przeżywanie wszystkich aspektów emocjonalno-racjonalnych własnego doświadczenia, rozważanie prawdziwych przeżyć, niezafałszowanych przez obłudne postawy lub ukrywanie się pod maską wygody, pomaga coraz bardziej w kształtowaniu się prawdziwej osobowości. Proces badania i rozumienia siebie stopniowo prowadzi do pogłębienia kontaktu z samym sobą i pozwala w każdym momencie odwołać się do naszego subiektywnego przeświadczenia na temat życia. Ta znajomość samego siebie staje się przesłanką do otwierania się na świat, bycia wolnym, aby podejmować nowe doświadczenia bez uprzedzeń i lęków. Integralne poznanie wszystkich naszych procesów wewnętrznych rodzi w nas pewność siebie, pozwala nam poznać nasze słabe punkty i najlepsze strony naszego charakteru, pomaga nam czuć się zintegrowanymi. Dokonywanie życiowych wyborów na podstawie tej wiedzy oznacza unikanie przykrości, znalezienie odpowiednich do własnych możliwości celów, a także unikanie nieprzewidzianych wydarzeń na drodze samorealizacji. Wolność osobista, bazująca na wiedzy o naszych ograniczeniach, staje się podstawą naszych wyborów. Każda decyzja zostaje podjęta w odniesieniu do własnych prawdziwych potrzeb, gdyż nie istnieje żaden rozdźwięk pomiędzy umysłem i ciałem, a rozum współdziała z emocjami. Pełne przeżywanie każdego aspektu naszej osobowości pomaga nam w przedstawianiu siebie innym bez dwuznaczności i odpowiednim postępowaniu w każdym momencie życia ze względu na to, kim się naprawdę jest. Z drugiej strony osoby cechujące się pewnością siebie nie pozwalają sobą tak łatwo manipulować ani instrumentalnie traktować się przez innych. Słabość okazywana w reakcjach na zewnętrzne żądania rodzi się z niepewności, z nieznajomości samego siebie i z niewystarczającej odwagi pokazania, kim się jest. Poznanie siebie staje się najlepszym sposobem na to, aby inni szanowali nas bez przymusu, bez nadużyć, pozwala też na dokonywanie osobistych wyborów, bez konieczności trzymania się obowiązujących kanonów czy mody. Kształtowanie życia przychodzi o wiele łatwiej, gdy jesteśmy pogodni, a nasze myśli i zachowania czytelne. Aktywne uczestniczenie w życiu nie jest żadnym problemem dla tego, kto wie, czego chce i zna swoje możliwości oraz ograniczenia. Uczucia zgorzknienia lub niemocy dotyczące obecnego życia oraz przyszłości nie dają znać o sobie jeśli wiemy, jacy jesteśmy i mamy poczucie pewności siebie. Teraźniejszość nie stwarza problemów nie do pokonania dla tego, kto nauczył się żyć i oceniać w każdej chwili swoją egzystencję. Przeszłość natomiast nie ciąży na naszej świadomości, jeśli nauczyliśmy się rozumieć jej znaczenie, pogodnie zastanawiać się nad nią, rozpoczynając proces pojednania ze wszystkimi doświadczeniami i zmiennymi kolejami życia. Poczucie pewności dotyczące naszej przeszłości, umiejętna interpretacja teraźniejszości w całej jej złożoności pomaga w planowaniu przyszłości, która nie jest niczym innym, jak sumą wielu krótkich upływających chwil. W następnym rozdziale, poświęconym wynikom uzyskanym przez zespół prof. Tauscha, zwrócimy uwagę na uczuciowe implikacje, które z jednej strony stoją na przeszkodzie możliwości pojednania, zaś z drugiej utrudniają rozwój samorealizacji. Wydaje się dziwne, prawie nie do pomyślenia, że zranienie uczuciowe może całkowicie zablokować osobę tak w relacjach ludzkich, jak i w wyrażaniu własnych zdolności twórczych. Kto nie potrafi przebaczyć krzywdy, urazy, upokorzenia, doświadczonego bólu, całkowicie tkwi w przeszłości. Urazy zaciemniają percepcję teraźniejszości i blokują wzrost osobowy. Wydaje się wówczas, że rana nigdy się nie zagoi, a osoba nadal cierpi z powodu czegoś, co już nie istnieje, kwestionując w sobie możliwość przeżywania nowych doświadczeń i smakowania życia na nowo. Brak działania prowadzi człowieka do regresji, ponieważ wydaje się, że nie może podjąć nowych wyzwań, jakie stawia przed nim życie. Taka stagnacja to znak „depresji”, egzystencjalny smutek, który uniemożliwia zaistnienie nowych uczuciowych doświadczeń. Wspomnienie doświadczonego bólu utrudnia także przyjęcie pozytywnych uczuć ze strony innych ludzi, i w ten sposób człowiek coraz bardziej kieruje się na drogę samotności, czuje się coraz bardziej niezrozumiany, uważa się za ofiarę przeznaczenia. Zatrzymamy się teraz na niektórych procesach zachodzących w nieświadomości, aby zrozumieć, dlaczego refleksja nad procesem rozwoju człowieka może wymknąć się analizie racjonalnej i może popychać go ku negatywnym stanom ducha, które ostatecznie pogarszają jego egzystencjalną sytuację.
zapomnieliśmy dotykać siebie tak jak uczyliśmy się